Fundacja ormiańska KZKO
Ormianie Polscy
  • Dodano: 2017-02-18

     

    „Zambrzyckie pasy kontuszowe – odrodzenie zapomnianego rzemiosła”  – to tytuł wystawy, którą  w dniach 14.01 - 05.03.2017 można w Sosnowieckim Centrum Sztuki - Zamek Sielecki.
    Program wystawy przewiduje szereg wykładów na temat tkanin ozdobnych w historii Rzeczypospolitej. Kulminacyjnego wykładu udzieli Pani Anna Lebet - Minakowska (Kustosz Działu Tkanin Muzeum Narodowego w Krakowie) dnia 1-go marca o godzinie 17:00 
    Wykłady przy kawie towarzyszące wystawie:
    31.01.2017 r. godz. 17.00 – Polski ubiór narodowy – Rafał Bryła – historyk, kurator SCS-ZS
    15.02.2017 godz. 17.00 – Pas kontuszowy – jako etniczny wspólny mianownik w Europie Centralnej” – Przemysław Zambrzycki, kolekcjoner sztuki Wschodu
    Wykładowi będzie towarzyszył pokaz wiązania pasa kontuszowego.
    1.03.2017 godz. 17.00 – „Pasy kontuszowe – ozdoba, wyznacznik statusu społecznego czy manifestacja patriotyczna?” – Anna Lebet - Minakowska, kustosz w Muzeum Narodowym w Krakowie, Kolekcja rzemiosła artystycznego Muzeum XX Czartoryskich
    kurator: Rafał Bryła
    aranżacja: Katarzyna Siwiec-Matysiak
    Opis wystawy:
    Pasy kontuszowe były nieodzownym elementem męskiego ubioru narodowego. W swojej charakterystycznej formie powstały stosunkowo późno, bo w XVIII w. i wtedy osiągnęły największy szczyt popularności. Utkane z jedwabiu, lśniły złotem, zachwycały kunsztem wykonania i subtelnie dobraną kolorystyką. Były świadectwem bardzo wysokich umiejętności wykonujących je rzemieślników. Mimo, że dziś kojarzone głównie z ubiorem szlachty, to w przeszłości były elementem ubioru innych stanów.
    Pasy w Polsce były znane już w 1 poł. XVI w., by w XVII w. stać się bardzo popularnym elementem szlacheckiego stroju. Importowano je ze Wschodu z Indii, Persji i Turcji, dopiero od około 1740 r. rozpoczęto ich produkcję na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej. Wytwarzano je w manufakturach zwanych persjarniami. Tkactwem trudnili się Ormianie, którymi opiekowali się magnaci. Najbardziej znane persjarnie działały w Słucku, Grodnie, Kobyłkach i Lipkowie (Warszawa). Pasy powstawały też w Krakowie i Gdańsku.
    Po niemal dwóch wiekach pasja Przemysława Zambrzyckiego umożliwiła odrodzenie polskiego pasa kontuszowego. Inspiracją były pasy wykonane w słuckiej persjarni. Wytwarzane obecnie pasy nie są kopią zachowanych oryginałów a współczesnymi pasami utkanymi w konwencji pasów polskich. Zambrzyckie pasy mienią się pięknie dobranymi kolorami, skrzą srebrną i złotą nitką, czarują, mamią, kuszą, przypominają o naszej historii i tradycji.
    Pasja Przemysława Zambrzyckiego nie ogranicza się tylko do pasów, ten pasjonat historycznych tkanin, postanowił odtworzyć makaty buczackie - kolejny przykład kunsztu tkackiego rzemiosła. Utkane przez Zambrzyckiego buczacze odtwarzają zwielokrotniony motyw pasów kontuszowych ze świetnie dobraną kolorystyką. Jego zapał i wytrwałość w dążeniu pozwala na powrót historycznym polskim tkaninom zagościć w naszych domach. Piękno pasów zambrzyckich i makat wzbudza zachwyt i podziw. Tkaniny te mogą być oryginalną ozdobą ubioru i niebanalną dekoracją w polskim wnętrzu.

    „Zambrzyckie pasy kontuszowe – odrodzenie zapomnianego rzemiosła”  – to tytuł wystawy, którą  w dniach 14.01 - 05.03.2017 można oglądać w Sosnowieckim Centrum Sztuki - Zamek Sielecki.

    Program wystawy przewiduje szereg wykładów na temat tkanin ozdobnych w historii Rzeczypospolitej. Kulminacyjnego wykładu udzieli Pani Anna Lebet - Minakowska (Kustosz Działu Tkanin Muzeum Narodowego w Krakowie) dnia 1-go marca o godzinie 17:00 

    Wykłady przy kawie towarzyszące wystawie:

    31.01.2017 r. godz. 17.00 – Polski ubiór narodowy – Rafał Bryła – historyk, kurator SCS-ZS

    15.02.2017 godz. 17.00 – Pas kontuszowy – jako etniczny wspólny mianownik w Europie Centralnej” – Przemysław Zambrzycki, kolekcjoner sztuki Wschodu

    Wykładowi będzie towarzyszył pokaz wiązania pasa kontuszowego.

    1.03.2017 godz. 17.00 – „Pasy kontuszowe – ozdoba, wyznacznik statusu społecznego czy manifestacja patriotyczna?” – Anna Lebet - Minakowska, kustosz w Muzeum Narodowym w Krakowie, Kolekcja rzemiosła artystycznego Muzeum XX Czartoryskich

    kurator: Rafał Bryła

    aranżacja: Katarzyna Siwiec-Matysiak

    Opis wystawy:

    Pasy kontuszowe były nieodzownym elementem męskiego ubioru narodowego. W swojej charakterystycznej formie powstały stosunkowo późno, bo w XVIII w. i wtedy osiągnęły największy szczyt popularności. Utkane z jedwabiu, lśniły złotem, zachwycały kunsztem wykonania i subtelnie dobraną kolorystyką. Były świadectwem bardzo wysokich umiejętności wykonujących je rzemieślników. Mimo, że dziś kojarzone głównie z ubiorem szlachty, to w przeszłości były elementem ubioru innych stanów.

    Pasy w Polsce były znane już w 1 poł. XVI w., by w XVII w. stać się bardzo popularnym elementem szlacheckiego stroju. Importowano je ze Wschodu z Indii, Persji i Turcji, dopiero od około 1740 r. rozpoczęto ich produkcję na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej. Wytwarzano je w manufakturach zwanych persjarniami. Tkactwem trudnili się Ormianie, którymi opiekowali się magnaci. Najbardziej znane persjarnie działały w Słucku, Grodnie, Kobyłkach i Lipkowie (Warszawa). Pasy powstawały też w Krakowie i Gdańsku.

    Po niemal dwóch wiekach pasja Przemysława Zambrzyckiego umożliwiła odrodzenie polskiego pasa kontuszowego. Inspiracją były pasy wykonane w słuckiej persjarni. Wytwarzane obecnie pasy nie są kopią zachowanych oryginałów a współczesnymi pasami utkanymi w konwencji pasów polskich. Zambrzyckie pasy mienią się pięknie dobranymi kolorami, skrzą srebrną i złotą nitką, czarują, mamią, kuszą, przypominają o naszej historii i tradycji.

    Pasja Przemysława Zambrzyckiego nie ogranicza się tylko do pasów, ten pasjonat historycznych tkanin, postanowił odtworzyć makaty buczackie - kolejny przykład kunsztu tkackiego rzemiosła. Utkane przez Zambrzyckiego buczacze odtwarzają zwielokrotniony motyw pasów kontuszowych ze świetnie dobraną kolorystyką. Jego zapał i wytrwałość w dążeniu pozwala na powrót historycznym polskim tkaninom zagościć w naszych domach. Piękno pasów zambrzyckich i makat wzbudza zachwyt i podziw. Tkaniny te mogą być oryginalną ozdobą ubioru i niebanalną dekoracją w polskim wnętrzu.

     

     

  • Dodano: 2017-02-07

     

    4.02.2017 roku zmarł nagle Witold Bohosiewicz.
    Śp. Witold urodził się  24.07.1944 roku we Lwowie. Dzieciństwo i wczesną młodość spędził w Wieliczce. 
    W wieku 16 lat został wysłany przez swojego ojca Jerzego do Szkoły Wojskowej w Elblągu. Po zakończeniu nauki wstąpił do Wojska, w którym służył przez 30 lat. W tym czasie ukończył Krakowski AWF. Po przejściu na emeryturę otworzył w Wieliczce Restaurację Ormiańską. Restaurację prowadził wraz z rodziną do 2005 roku. Był radnym miasta Wieliczki.
    Pogrzeb odbędzie się w piątek 10 lutego 2017 roku na cmentarzu w Wieliczce o godz 14:30. Pokój Jego duszy.

    4.02.2017 roku zmarł nagle Witold Bohosiewicz. Śp. Witold urodził się  24.07.1944 roku we Lwowie. Dzieciństwo i wczesną młodość spędził w Wieliczce. W wieku 16 lat został wysłany przez swojego ojca Jerzego do Szkoły Wojskowej w Elblągu. Po zakończeniu nauki wstąpił do Wojska, w którym służył przez 30 lat. W tym czasie ukończył Krakowski AWF. Po przejściu na emeryturę otworzył w Wieliczce Restaurację Ormiańską. Restaurację prowadził wraz z rodziną do 2005 roku. Był radnym miasta Wieliczki.

  • Dodano: 2017-02-06

     

    25 lutego odbędzie się inauguracja obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” w Mielcu. W Szydłowcu będzie miało miejsce nadanie imion „Dębom Niezłomnych”, które upamiętniać będą kolejnych Żołnierzy Wyklętych w tym Ormianina Polskiego  mjr Waleriana Tumanowicza „Jagra” oraz  por. Leona Wanatowicza „Boruta” i kpt. Jana Borysewicza „Krysia”, „Mściciel” .
    Uroczystość uświetni obecność członków Fundacji Armenian Foundation pp.Marty i Macieja Bohosiewiczów oraz ks. Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego, który poświęci Dęby Niezłomnych. Prawdopodobnie w uroczystości weźmie udział JE  Edgar Ghazaryan, Ambasador Republiki Armenii w Polsce oraz p.  Władysław Ortyl, Marszałek Województwa Podkarpackiego. Zaproszone zostały także rodziny upamiętnionych  Żołnierzy Wyklętych.
    Uroczystość będzie miała miejsce na Polanie Niezłomnych przy obwodnicy mieleckiej Szydłowiec godz. 12:00 -14:00. O godzinie 16 Sala Kana przy Parafii MBNP w Mielcu zapraszamy na spotkanie autorskie z ks. T. Isakowiczem-Zaleskim "Kresy Wschodnie - spór o prawdę"

    25 lutego odbędzie się inauguracja obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” w Mielcu. W Szydłowcu będzie miało miejsce nadanie imion „Dębom Niezłomnych”, które upamiętniać będą kolejnych Żołnierzy Wyklętych w tym Ormianina Polskiego  mjr Waleriana Tumanowicza „Jagra” oraz  por. Leona Wanatowicza „Boruta” i kpt. Jana Borysewicza „Krysia”, „Mściciel” .

    Uroczystość uświetni obecność członków Fundacji Armenian Foundation pp.Marty i Macieja Bohosiewiczów oraz ks. Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego, który poświęci Dęby Niezłomnych. Prawdopodobnie w uroczystości weźmie udział JE  Edgar Ghazaryan, Ambasador Republiki Armenii w Polsce oraz p.  Władysław Ortyl, Marszałek Województwa Podkarpackiego. Zaproszone zostały także rodziny upamiętnionych  Żołnierzy Wyklętych.

    Uroczystość będzie miała miejsce na Polanie Niezłomnych przy obwodnicy mieleckiej Szydłowiec godz. 12:00 -14:00. O godzinie 16 Sala Kana przy Parafii MBNP w Mielcu zapraszamy na spotkanie autorskie z ks. T. Isakowiczem-Zaleskim "Kresy Wschodnie - spór o prawdę"

  • Dodano: 2017-01-23

     

    JE Edgar Ghazaryan Abmasador Republiki Armenii w Rzeczypospolitej Polskiej wraz z Fundacją Armenian Foundation mają zaszczyt zaprosić na uroczystość poświęconą Dniu Armii Republiki Armenii
    2 lutego 2017r. (Czwartek) godz. 13.00
     Spotkanie odbędzie w Klubie Dowództwa Garnizonu Warszawa , al. Niepodległości 141a
    W programie:
    Przemówienie Ambasadora Republiki Armenii Jego Ekscelencji Edgara Ghazaryana
    Wystąpienie Przewodniczącego Rady Fundacji Armenian Pana Macieja Bohosiewicza
    Otwarcie wystawy „Ormianie w Służbie Rzeczypospolitej”
    Projekcja filmu dokumentalnego „Ormiańskie Misje Pokojowe”
    Projekcja filmu dokumentalnego „Ormiańska Matka, Jadwiga Zarugiewiczowa – symboliczna Matka Nieznanego Żołnierza”
    Poczęstunek okolicznościowy

    JE Edgar Ghazaryan Abmasador Republiki Armenii w Rzeczypospolitej Polskiej wraz z Fundacją Armenian Foundation mają zaszczyt zaprosić na uroczystość poświęconą Dniu Armii Republiki Armenii.

    Spotkanie odbędzie 2 lutego 2017r. (Czwartek) o godz. 13.00 w Klubie Dowództwa Garnizonu Warszawa , al. Niepodległości 141a. 

    W programie:

    Przemówienie Ambasadora Republiki Armenii Jego Ekscelencji Edgara Ghazaryana

    Wystąpienie Przewodniczącego Rady Fundacji Armenian Pana Macieja Bohosiewicza

    Otwarcie wystawy „Ormianie w Służbie Rzeczypospolitej”

    Projekcja filmu dokumentalnego „Ormiańskie Misje Pokojowe”

    Projekcja filmu dokumentalnego „Ormiańska Matka, Jadwiga Zarugiewiczowa – symboliczna Matka Nieznanego Żołnierza”

    Poczęstunek okolicznościowy

  • Dodano: 2017-01-18

     

    Izba Gospodarcza Polska - Armenia wraz z Fundacją Ormiańską - Armenian Foundation mają zaszczyt zaprosić Państwa na V Bal Ormiański - tym razem zapraszamy w strojach ormiańskich lub z elementami ormiańskimi. W ten sposób chcielibyśmy upamietnic 650 letnią obecność Ormian na teenie Rzeczypospolitej. 
    Wracamy do pięknej, przedwojennej tradycji Ormiańskich Bali organizowanych we Lwowie i Warszawie. Bawić będziemy się przy dźwiękach muzyki ormiańskiej i polskiej 16 stycznia 2016 w JM HOTELU W WARSZAWIE UL. GRZYBOWSKA 45 - rozpoczęcie Balu o godz.20:00. 
    W programie m.in konkurs na najciekawszą strój.
    Komitet organizacyjny prosi o dokonywanie imiennej rezerwacji telefonicznie(tel.696586108)lub mailowo(sekretariat@fundacjaormianska.pl)
    wstęp 60PLN/os

    Izba Gospodarcza Polska - Armenia wraz z Fundacją Ormiańską - Armenian Foundation mają zaszczyt zaprosić Państwa na V Bal Ormiański - tym razem zapraszamy w strojach ormiańskich lub z elementami ormiańskimi. W ten sposób chcielibyśmy upamietnic 650 letnią obecność Ormian na terenie Rzeczypospolitej. 

    Wracamy do pięknej, przedwojennej tradycji Ormiańskich Bali organizowanych we Lwowie i Warszawie. Bawić będziemy się przy dźwiękach muzyki ormiańskiej i polskiej 21 stycznia 2017 w JM HOTELU W WARSZAWIE UL. GRZYBOWSKA 45 - rozpoczęcie Balu o godz.20:00. 

    W programie m.in konkurs na najciekawszą strój.

    Komitet organizacyjny prosi o dokonywanie imiennej rezerwacji telefonicznie(tel.696586108)lub mailowo(sekretariat@fundacjaormianska.pl)

    wstęp 60PLN/os

     

    Լեհաստան - Հայաստան տնտեսական պալատը և Հայկական հիմնադրամը պատիվ ունեն հրավիրելու Ձեզ V-րդ Հայկական Պարահանդեսին։ Այս անգամ մեր մասնակիցներին սպասում ենք հայկական տարազներով կամ հայկական այլ պարագաներով։ Այդկերպ ցանկանում ենք նշել Ռեչպոսպոլիտայի տարածքում հայ համայնքի ստեղծման 650 ամյակը։ Վերադառնում ենք գեղեցիկ մինչպատերազմյան ավանդույթին` Վարշավայում եվ Լվովում կազմակերպվող հայկական պարահանդեսներին: 2017թ. հունվարի 21 -ին ՋՄ հյուրանոցում (Վարշավա, Գժիբովսկա փ․45) պարելու ենք հայկական երժշտության ներքո, սկիզբը՝ 20:00-ին: Երեկոյի ընթացքում անց է կացվելու ամենահետաքրքիր զգեստի մրցույթ։ 

    Կազմակերպչական կոմիտեն հրավիրում է բոլոր ցանկացող մասնակիցներին անվանական ամրագրում կատարել, զանգահարելով`696586108 կամ գրելով` sekretariat@fundacjaormianska.pl էլ-փոստին: 

    ՄՈՒՏՔԻ ԱՐԺԵՔԸ` 60 ԶԼՈՏԻ

  • Dodano: 2017-01-09

     

    W dniu dzisiejszym, 9 stycznia 2017, zmarła Pani Teresa Abrahamowicz.
    Pani Teresa urodziła się w 1938 r. w Kutach. Ormianinem był Jej ojciec, którego matka Maria Abrahamowicz także urodziła się w Kutach. W 1943 r. podczas napadu Ukraińców z całą rodziną uciekli do kościoła, a w tym czasie Ukraińcy podpalili ich domy. W nocy Pani Teresa z mamą wyszła w góry skąd obserwowały palący się dom ich i babci. Po wojnie z rodzicami, siostrą i bratem osiedliła się w Złotoryi. Była wieloletnią nauczycielką w Szkole Podstawowej nr 3 w Złotoryi. Pokój Jej duszy.

    W dniu dzisiejszym, 9 stycznia 2017, zmarła Pani Teresa Abrahamowicz.

  • Dodano: 2016-12-29

     

    Fundacja Armenian Foundation zaprasza na doroczne spotkanie opłatkowe, 14 stycznia o godz. 12:00 w gościnnych progach Muzeum Niepodległości - X Pawilon Cytadeli Warszawskiej ul. Skazańców.
    W programie:
    - Powitanie Gości
    - Projekcja filmu "Ormiańska Matka.Jadwiga Zarugiewiczowa - symboliczna matka Nieznanego Żołnierza (producent Fundacja Armenian Foundation)
    - Opłatek Ormiański i wpólne kolędowanie 

    Fundacja Armenian Foundation zaprasza na doroczne spotkanie opłatkowe, 14 stycznia o godz. 12:00 w gościnnych progach Muzeum Niepodległości - X Pawilon Cytadeli Warszawskiej ul. Skazańców 25.

    W programie:

    - Powitanie Gości

    - Projekcja filmu "Ormiańska Matka, Jadwiga Zarugiewiczowa - symboliczna matka Nieznanego Żołnierza (producent Fundacja Armenian Foundation)

    - Opłatek Ormiański i wspólne kolędowanie 

    ZAPRASZAMY

  • Dodano: 2016-12-02

     

    Muzeum Dialogu Kultur w Kielcach -  oddział Muzeum Narodowego w Kielcach zaprasza 6 grudnia 2016 roku na wernisaż wystawy „Warsztat ormiański – kunszt detalu”.
    Tym milsza jest to dla mnie wiadomość, że w Muzeum pojawia się tematyka ormiańska, gdyż to właśnie mój dziadek GRZEGORZ AXENTOWICZ od 1936 roku stał na czele Komitetu Wykonawczego Budowy Muzeum Świętokrzyskiego w Kielcach. W maju 1939 roku Rada Miejska podjęła decyzję o bezpłatnym przekazaniu placu na folwarku Psiarnia dla Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego pod budowę Muzeum Świętokrzyskiego. Plany budowy muzeum przerwał wybuch II wojny światowej.
    INFORMACJA o wystawie:
    Przedmioty, które Ormianie przywozili ze Wschodu lub wytwarzali w Polsce, są wysokiej próby. To głównie dzięki ich działalności mówimy o orientalizacji kultury polskiej w dobie nowożytnej. Ekspozycja stawia sobie za cel ukazanie przykładów sztuki i rzemiosła ormiańskiego, z akcentem na detal i jego oryginalność. Dotyczy to zarówno iluminatorstwa ksiąg i piśmiennictwa w ormiańskim alfabecie, ornamentyki chaczkarów – krzyży kamiennych, wzornictwa tkanin oraz zdobnictwa broni. W motywach stosowanych przez Ormian dopatrujemy się wzorców mających źródła w Armenii, Persji czy starożytnych kulturach Bliskiego Wschodu. To bogaty świat symboli i sztuki, która oddziaływała również na kulturę polską.
    Wystawa będzie oparta na zbiorach własnych oraz użyczonych. Zaprezentowana zostanie broń biała wytwarzana w warsztatach Ormian lwowskich, pasy kontuszowe z podwarszawskiej manufaktury Paschalisa Jakubowicza, przedmioty liturgiczne, kobierce oraz księgi – także takie, które nie były wcześniej eksponowane w muzeach.
    Ekspozycja będzie prezentowana do 12 marca 2017 roku.

    Muzeum Dialogu Kultur w Kielcach -  oddział Muzeum Narodowego w Kielcach, zaprasza 6 grudnia 2016 roku na wernisaż wystawy „Warsztat ormiański – kunszt detalu”.

    Tym milsza jest to dla mnie wiadomość, że w Muzeum pojawia się tematyka ormiańska, gdyż to właśnie mój dziadek GRZEGORZ AXENTOWICZ od 1936 roku stał na czele Komitetu Wykonawczego Budowy Muzeum Świętokrzyskiego w Kielcach. W maju 1939 roku Rada Miejska podjęła decyzję o bezpłatnym przekazaniu placu na folwarku Psiarnia dla Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego pod budowę Muzeum Świętokrzyskiego. Plany budowy muzeum przerwał wybuch II wojny światowej.

    INFORMACJA o wystawie:

    Przedmioty, które Ormianie przywozili ze Wschodu lub wytwarzali w Polsce, są wysokiej próby. To głównie dzięki ich działalności mówimy o orientalizacji kultury polskiej w dobie nowożytnej. Ekspozycja stawia sobie za cel ukazanie przykładów sztuki i rzemiosła ormiańskiego, z akcentem na detal i jego oryginalność. Dotyczy to zarówno iluminatorstwa ksiąg i piśmiennictwa w ormiańskim alfabecie, ornamentyki chaczkarów – krzyży kamiennych, wzornictwa tkanin oraz zdobnictwa broni. W motywach stosowanych przez Ormian dopatrujemy się wzorców mających źródła w Armenii, Persji czy starożytnych kulturach Bliskiego Wschodu. To bogaty świat symboli i sztuki, która oddziaływała również na kulturę polską.

    Wystawa będzie oparta na zbiorach własnych oraz użyczonych. Zaprezentowana zostanie broń biała wytwarzana w warsztatach Ormian lwowskich, pasy kontuszowe z podwarszawskiej manufaktury Paschalisa Jakubowicza, przedmioty liturgiczne, kobierce oraz księgi – także takie, które nie były wcześniej eksponowane w muzeach.

    Ekspozycja będzie prezentowana do 12 marca 2017 roku.

  • Dodano: 2016-11-13

     

    *Tosia nad Czeremoszem*
    Pani Tosiu, proszę opowiedzieć. I Pani Tosia opowiadała nam jak to w Kutach było. W tej ostatniej polskiej miejscowości na dawnej granicy z Rumunią. W Kutach, nazywanych stolicą polskich Ormian. I ona, Antonina Łazarowicz, też pochodziła z rodziny ormiańskiej.
    Kiedy nastąpił koniec tamtego świata Tosia Łazarowicz była małą dziewczynką. Ale pamiętała sporo rzeczy z innego życia i z czasów "granicznych". Nic jeszcze nie wiedziała o polityce, kiedy prezydent Mościcki, premier Składkowski, marszałek Rydz i tylu innych przekraczało most na Czeremoszu. Nie wiedziała o Niemcach, ani o Sowietach. 
    Kilka dni potem, kiedy rozległy się strzały i krzyki od strony kościoła ormiańskiego, pobiegła tam z innymi dziećmi. Zastrzelony polski żołnierz leżał na naczepie ciężarówki, krew rozlewała się tworząc plamę na mundurze i płóciennych workach z chlebem na które się osunął. Tadeusz Dołęga-Mostowicz wiózł chleb dla żołnierzy z piekarni położonej między kościołami polskim i ormiańskim. Strzelali sowieccy żołnierze. Tosia nie wiedziała kim jest Dołęga. I o Znachorze czy profesorze Wilczurze też jeszcze nie słyszała. Ale zapamiętała, kto robił trumnę dla pisarza, który wraz z całym krajem odszedł na drugi brzeg.
    Potem było tylko gorzej. A piekło nastało kiedy po zwykłych Ormian czy Polaków przyszli ich ukraińscy sąsiedzi. Kiedyś poszłyśmy w kierunku Starych Kut i pani Tosia pokazała mi, gdzie stał dom doktor Buzathowej. Zamordowano ją wraz z dziećmi. Ukraińska służąca błagała, aby oddano jej chociaż dzieci. Ale nikt jej nie słuchał. To chyba z jej relacji wiadomo było, że doktor była przygotowana na tę podróż – spokojnie powtarzała: „dzieci, idziemy do tatusia”. 
    Opowieści pani Tosi były nie tylko tragiczne, choć tych o końcu świata było najwięcej. Strasznie chciała, żeby ktoś oprócz niej pamiętał i mówił. Ale nikogo już prawie w Kutach nie było. W kilku domach do których mnie zabierała były same schorowane i stareńkie panie. I wtedy okazało się, że Tosia w Kutach jest ostatnia. 
    Niczego nie potrzebowała, to co dostawała w prezencie od razu oddawała rodzinie. I Karty Polaka też nie chciała, bo całe życie była Polką bez jakiejś karty.
    Dolegały jej różne choroby, ale kiedy czuła się lepiej prowadziła gości na spacer po Kutach. Opowiadała, gdzie kto mieszkał, i o studni przy której straszyło, i historię świąteczną z duchami z kościoła („ale o tym lepiej byś nie mówiła, bo trochę wstyd rozpowiadać takie opowieści”). I śpiewała, bo dużo pieśni pamiętała. Z Tosią można było iść do takiego domu w Kutach (znowu ostatniego), gdzie jej koleżanka, choć nie była Ormianką, ale Ukrainką robiła chorut na gandżabur. Małe chorutowe stożki przygotowane z mielonej natki pietruszki i zsiadłego mleka, ulepione z mielonej masy. Należało je wysuszyć i zetrzeć do ormiańskiego rosołu (gandżaburu). Chorut („daj więcej, - mówi do sąsiadki Tosia, – nie żałuj”) wiozłam potem troskliwie dalej, żeby przekazać jak skarb tym, których rodziny też kiedyś w Kutach mieszkały…
    Do pani Tosi zdarzało mi się przyprowadzić autokar ludzi, żeby opowiedziała o Kutach, których nie ma. Cały autokar ludzi mógł pomieścić jej mały domek, a ona chciała nas wszystkich ugościć, bo miała dużo orzechów z jesieni. Do Pani Tosi chodziło się z Martą i Niną. Potem zaprowadziłam tam Michała, który nie wiadomo dlaczego właśnie wczoraj wspominał panią Tosię i ormiańską kolędę, którą mu śpiewała. 
    A dzisiaj na stronie Fundacji Ormiańskiej jest informacja, że pani Tosia nie żyje. To znaczy, że kolejny świat się skończył. Cały kucki świat. Tosia zmarła, a Kuty będą już tylko zapyziałą mieściną z górą Owidiusza,zniszczonymi willami, pamiątkami po Ormianach, ogromnym kirkutem i resztką mostu. 
    I nikt już nie opowie jak było w gospodzie ormiańskiej przed wojną 1939… tekst:Beata Kost 

    *Tosia nad Czeremoszem*

    Pani Tosiu, proszę opowiedzieć. I Pani Tosia opowiadała nam jak to w Kutach było. W tej ostatniej polskiej miejscowości na dawnej granicy z Rumunią. W Kutach, nazywanych stolicą polskich Ormian. I ona, Antonina Łazarowicz, też pochodziła z rodziny ormiańskiej.

    Kiedy nastąpił koniec tamtego świata Tosia Łazarowicz była małą dziewczynką. Ale pamiętała sporo rzeczy z innego życia i z czasów "granicznych". Nic jeszcze nie wiedziała o polityce, kiedy prezydent Mościcki, premier Składkowski, marszałek Rydz i tylu innych przekraczało most na Czeremoszu. Nie wiedziała o Niemcach, ani o Sowietach. 

    Kilka dni potem, kiedy rozległy się strzały i krzyki od strony kościoła ormiańskiego, pobiegła tam z innymi dziećmi. Zastrzelony polski żołnierz leżał na naczepie ciężarówki, krew rozlewała się tworząc plamę na mundurze i płóciennych workach z chlebem na które się osunął. Tadeusz Dołęga-Mostowicz wiózł chleb dla żołnierzy z piekarni położonej między kościołami polskim i ormiańskim. Strzelali sowieccy żołnierze. Tosia nie wiedziała kim jest Dołęga. I o Znachorze czy profesorze Wilczurze też jeszcze nie słyszała. Ale zapamiętała, kto robił trumnę dla pisarza, który wraz z całym krajem odszedł na drugi brzeg.

    Potem było tylko gorzej. A piekło nastało kiedy po zwykłych Ormian czy Polaków przyszli ich ukraińscy sąsiedzi. Kiedyś poszłyśmy w kierunku Starych Kut i pani Tosia pokazała mi, gdzie stał dom doktor Buzathowej. Zamordowano ją wraz z dziećmi. Ukraińska służąca błagała, aby oddano jej chociaż dzieci. Ale nikt jej nie słuchał. To chyba z jej relacji wiadomo było, że doktor była przygotowana na tę podróż – spokojnie powtarzała: „dzieci, idziemy do tatusia”. 

    Opowieści pani Tosi były nie tylko tragiczne, choć tych o końcu świata było najwięcej. Strasznie chciała, żeby ktoś oprócz niej pamiętał i mówił. Ale nikogo już prawie w Kutach nie było. W kilku domach do których mnie zabierała były same schorowane i stareńkie panie. I wtedy okazało się, że Tosia w Kutach jest ostatnia. 

    Niczego nie potrzebowała, to co dostawała w prezencie od razu oddawała rodzinie. I Karty Polaka też nie chciała, bo całe życie była Polką bez jakiejś karty.

    Dolegały jej różne choroby, ale kiedy czuła się lepiej prowadziła gości na spacer po Kutach. Opowiadała, gdzie kto mieszkał, i o studni przy której straszyło, i historię świąteczną z duchami z kościoła („ale o tym lepiej byś nie mówiła, bo trochę wstyd rozpowiadać takie opowieści”). I śpiewała, bo dużo pieśni pamiętała. Z Tosią można było iść do takiego domu w Kutach (znowu ostatniego), gdzie jej koleżanka, choć nie była Ormianką, ale Ukrainką robiła chorut na gandżabur. Małe chorutowe stożki przygotowane z mielonej natki pietruszki i zsiadłego mleka, ulepione z mielonej masy. Należało je wysuszyć i zetrzeć do ormiańskiego rosołu (gandżaburu). Chorut („daj więcej, - mówi do sąsiadki Tosia, – nie żałuj”) wiozłam potem troskliwie dalej, żeby przekazać jak skarb tym, których rodziny też kiedyś w Kutach mieszkały…

    Do pani Tosi zdarzało mi się przyprowadzić autokar ludzi, żeby opowiedziała o Kutach, których nie ma. Cały autokar ludzi mógł pomieścić jej mały domek, a ona chciała nas wszystkich ugościć, bo miała dużo orzechów z jesieni. Do Pani Tosi chodziło się z Martą i Niną. Potem zaprowadziłam tam Michała, który nie wiadomo dlaczego właśnie wczoraj wspominał panią Tosię i ormiańską kolędę, którą mu śpiewała. 

    A dzisiaj na stronie Fundacji Ormiańskiej jest informacja, że pani Tosia nie żyje. To znaczy, że kolejny świat się skończył. Cały kucki świat. Tosia zmarła, a Kuty będą już tylko zapyziałą mieściną z górą Owidiusza,zniszczonymi willami, pamiątkami po Ormianach, ogromnym kirkutem i resztką mostu. 

    I nikt już nie opowie jak było w gospodzie ormiańskiej przed wojną 1939…

    tekst:Beata Kost 

     

  • Dodano: 2016-10-30

    Wspomnijmy Jadwigę Zarugiewiczową w rocznicę odsłonięcia Grobu Nieznanego Żolnierza w Warszawie. 
    Spotkajmy się 2 listopada o godz. 18:00 pod tablicą upamiętniającą Jadwigę Zarugiewiczową i jej syna Konstantego Zarugiewicza i zapalmy symboliczne światełko pamięci.
    Jadwiga Zarugiewiczowa urodzona, w Kutach, w rodzinie polskich Ormian była znaną lwowską działaczką społeczną i charytatywną. Jej syn Konstanty, student Politechniki Lwowskiej uczestniczył, w obronie Lwowa, w listopadzie 1918 roku. Poległ w bitwie z bolszewikami pod Zadwórzem, w 1920 roku, a jego ciała nigdy nie odnaleziono. Odznaczony został pośmiertnie krzyżem Virtuti Militari.
    Jadwigę Zarugiewiczową wybrano spośród lwowskich matek, które utraciły synów, w walce za Ojczyznę, symboliczną Matką Nieznanego Żołnierza. Wskazała w 1925 roku na cmentarzu lwowskim, jedną z trzech bezimiennych trumien, która została złożona w Grobie Nieznanego Żołnierza, w Warszawie.

    Wspomnijmy Jadwigę Zarugiewiczową w rocznicę odsłonięcia Grobu Nieznanego Żolnierza w Warszawie. 

    Spotkajmy się 2 listopada o godz. 18:00 pod tablicą upamiętniającą Jadwigę Zarugiewiczową i jej syna Konstantego Zarugiewicza i zapalmy symboliczne światełko pamięci.

    Jadwiga Zarugiewiczowa urodzona, w Kutach, w rodzinie polskich Ormian była znaną lwowską działaczką społeczną i charytatywną. Jej syn Konstanty, student Politechniki Lwowskiej uczestniczył, w obronie Lwowa, w listopadzie 1918 roku. Poległ w bitwie z bolszewikami pod Zadwórzem, w 1920 roku, a jego ciała nigdy nie odnaleziono. Odznaczony został pośmiertnie krzyżem Virtuti Militari.

    Jadwigę Zarugiewiczową wybrano spośród lwowskich matek, które utraciły synów, w walce za Ojczyznę, symboliczną Matką Nieznanego Żołnierza. Wskazała w 1925 roku na cmentarzu lwowskim, jedną z trzech bezimiennych trumien, która została złożona w Grobie Nieznanego Żołnierza, w Warszawie.

sponsorzy i partnerzy:
Materiały publikowane na stronie są własnością Fundacji Armenian Foundation
Kopiowanie bez zgody Fundacji jest zabronione.