Fundacja ormiańska KZKO
Aktualności
  • Dodano: 2016-12-01

     

    Fundacja Armenian Foundation zaprasza 19 grudnia o godz. 18:00 na spotkanie z ks.prof Józefem Naumowiczem autorem książki "Narodziny Bożego Narodzenia".
    Mamy nadzieję, że ks. Profesor przekaże nam nieco szczegółow o nieprawdopodobnej historii narodzin Bożego Narodzenia
    Czy pierwsi chrześcijanie świętowali Boże Narodzenie?
    Dlaczego urodziny Jezusa obchodzimy akurat 25 grudnia?
    Czy ta data rzeczywiście ma pogańskie korzenie?
    Odpowiedzi na te i inne pytania mogą zaskoczyć. 
    Ksiądz Profesor Józef Naumowicz, uznany specjalista zajmujący się wczesnym chrześcijaństwem, opowiada o narodzinach Bożego Narodzenia. Odwołując się do starożytnych tekstów źródłowych, wyjaśnia wszystkie nieporozumienia związane z jednymi z największych chrześcijańskich świąt. 
    Radość Bożego Narodzenia jest doświadczeniem nie tylko tych, którzy wierzą w Jezusa. Przepiękne obrzędy, w których bierzemy udział, wpisane są w tradycję naszego kraju. Teraz po raz pierwszy możemy poznać często sensacyjne wydarzenia, które sprawiły, że obchody tych świąt otrzymały znaną nam dziś formę. 
    Ks. prof. Naumowicz, jako pierwszy naukowiec na świecie ustalił, że pierwsze uroczyste obchody Bożego Narodzenia miały miejsce po wybudowaniu bazyliki Narodzenia Pańskiego w Betlejem, w IV wieku. Nie były one związane z zastąpieniem żadnych wcześniejszych świąt pogańskich, jak dotychczas powszechnie sądzono. Swe tezy znany patrolog z UKSW prezentuje w książce: "Narodziny Bożego Narodzenia"
    Ksiądz Profesor pełni funkcję duszpasterza ormiańsko katolickiej parafii centralnej w Warszawie pw. św. Grzegorza z Nareku 
    ZAPRASZAMY 
    info: wydawnictwoznak.pl

    Fundacja Armenian Foundation zaprasza 19 grudnia o godz. 18:00 na spotkanie z ks.prof Józefem Naumowiczem autorem książki "Narodziny Bożego Narodzenia". Mamy nadzieję, że ks. Profesor przekaże nam nieco szczegółow o nieprawdopodobnej historii narodzin Bożego Narodzenia.

  • Dodano: 2016-11-30

     

    Niezależne Zrzeszenie Studentów Uniwersytetu Warszawskiego ma przyjemność zaprosić na pierwsze w tym roku wydarzenie w ramach projektu „Spotkania z…”, podczas którego ks. Tadeusz Isakowicz- Zaleski- polski Ormianin, działacz charytatywny, historyk, poeta, wyjaśni wiele kwestii związanych z wpływem kultury ormiańskiej na kulturę Polską
    Spotkanie odbędzie się 5 grudnia o godz. 17:00 w Sali nr 200 w budynku Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego, przy ul. Krakowskie Przedmieście 26/28.

    Niezależne Zrzeszenie Studentów Uniwersytetu Warszawskiego ma przyjemność zaprosić na pierwsze w tym roku wydarzenie w ramach projektu „Spotkania z…”, podczas którego ks. Tadeusz Isakowicz- Zaleski - polski Ormianin, działacz charytatywny, historyk, poeta, wyjaśni wiele kwestii związanych z wpływem kultury ormiańskiej na kulturę polską.

  • Dodano: 2016-11-25

     

    Fundacja Instytut Prawa Wschodniego im. Gabriela Szerszeniewicza serdecznie zaprasza na spotkanie z Ambasadorem Nadzwyczajnym i Pełnomocnym Republiki Armenii w Polsce p. Edgarem Ghazaryanem.
    W czasie spotkania zostaną poruszona kwestie uwarunkowań i roli Republiki Armenii w Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, a także relacji polsko-armeńskich.
    Spotkanie odbędzie się na Wydziale Prawa i Adaministracji Uniwersytetu Warszawskiego przy ulicy Lipowej 4 w sali 1.4 o godz. 20:00. 
    Osoby zainteresowane uczestnictwem w spotkaniu prosimy o wysłanie wiadomości potwierdzającej swoje przybycie na adres: kontakt@ipw.com.pl
    Pomoc w organizacji spotkania zapewnia Koło Naukowe Prawa i Ustroju Państw Wschodnich oraz Koło Naukowe Dyplomacji i Prawa Uniwersytetu Warszawskiego.

    Fundacja Instytut Prawa Wschodniego im. Gabriela Szerszeniewicza serdecznie zaprasza na spotkanie z Ambasadorem Nadzwyczajnym i Pełnomocnym Republiki Armenii w Polsce p. Edgarem Ghazaryanem. W czasie spotkania zostaną poruszone kwestie uwarunkowań i roli Republiki Armenii w Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, a także relacji polsko-armeńskich.

    Spotkanie odbędzie się 8 grudnia 2016r. na Wydziale Prawa i Adaministracji Uniwersytetu Warszawskiego przy ulicy Lipowej 4 w sali 1.4 o godz. 20:00. 

    Osoby zainteresowane uczestnictwem w spotkaniu prosimy o wysłanie wiadomości potwierdzającej swoje przybycie na adres: kontakt@ipw.com.pl Pomoc w organizacji spotkania zapewnia Koło Naukowe Prawa i Ustroju Państw Wschodnich oraz Koło Naukowe Dyplomacji i Prawa Uniwersytetu Warszawskiego.

  • Dodano: 2016-11-13

     

    *Tosia nad Czeremoszem*
    Pani Tosiu, proszę opowiedzieć. I Pani Tosia opowiadała nam jak to w Kutach było. W tej ostatniej polskiej miejscowości na dawnej granicy z Rumunią. W Kutach, nazywanych stolicą polskich Ormian. I ona, Antonina Łazarowicz, też pochodziła z rodziny ormiańskiej.
    Kiedy nastąpił koniec tamtego świata Tosia Łazarowicz była małą dziewczynką. Ale pamiętała sporo rzeczy z innego życia i z czasów "granicznych". Nic jeszcze nie wiedziała o polityce, kiedy prezydent Mościcki, premier Składkowski, marszałek Rydz i tylu innych przekraczało most na Czeremoszu. Nie wiedziała o Niemcach, ani o Sowietach. 
    Kilka dni potem, kiedy rozległy się strzały i krzyki od strony kościoła ormiańskiego, pobiegła tam z innymi dziećmi. Zastrzelony polski żołnierz leżał na naczepie ciężarówki, krew rozlewała się tworząc plamę na mundurze i płóciennych workach z chlebem na które się osunął. Tadeusz Dołęga-Mostowicz wiózł chleb dla żołnierzy z piekarni położonej między kościołami polskim i ormiańskim. Strzelali sowieccy żołnierze. Tosia nie wiedziała kim jest Dołęga. I o Znachorze czy profesorze Wilczurze też jeszcze nie słyszała. Ale zapamiętała, kto robił trumnę dla pisarza, który wraz z całym krajem odszedł na drugi brzeg.
    Potem było tylko gorzej. A piekło nastało kiedy po zwykłych Ormian czy Polaków przyszli ich ukraińscy sąsiedzi. Kiedyś poszłyśmy w kierunku Starych Kut i pani Tosia pokazała mi, gdzie stał dom doktor Buzathowej. Zamordowano ją wraz z dziećmi. Ukraińska służąca błagała, aby oddano jej chociaż dzieci. Ale nikt jej nie słuchał. To chyba z jej relacji wiadomo było, że doktor była przygotowana na tę podróż – spokojnie powtarzała: „dzieci, idziemy do tatusia”. 
    Opowieści pani Tosi były nie tylko tragiczne, choć tych o końcu świata było najwięcej. Strasznie chciała, żeby ktoś oprócz niej pamiętał i mówił. Ale nikogo już prawie w Kutach nie było. W kilku domach do których mnie zabierała były same schorowane i stareńkie panie. I wtedy okazało się, że Tosia w Kutach jest ostatnia. 
    Niczego nie potrzebowała, to co dostawała w prezencie od razu oddawała rodzinie. I Karty Polaka też nie chciała, bo całe życie była Polką bez jakiejś karty.
    Dolegały jej różne choroby, ale kiedy czuła się lepiej prowadziła gości na spacer po Kutach. Opowiadała, gdzie kto mieszkał, i o studni przy której straszyło, i historię świąteczną z duchami z kościoła („ale o tym lepiej byś nie mówiła, bo trochę wstyd rozpowiadać takie opowieści”). I śpiewała, bo dużo pieśni pamiętała. Z Tosią można było iść do takiego domu w Kutach (znowu ostatniego), gdzie jej koleżanka, choć nie była Ormianką, ale Ukrainką robiła chorut na gandżabur. Małe chorutowe stożki przygotowane z mielonej natki pietruszki i zsiadłego mleka, ulepione z mielonej masy. Należało je wysuszyć i zetrzeć do ormiańskiego rosołu (gandżaburu). Chorut („daj więcej, - mówi do sąsiadki Tosia, – nie żałuj”) wiozłam potem troskliwie dalej, żeby przekazać jak skarb tym, których rodziny też kiedyś w Kutach mieszkały…
    Do pani Tosi zdarzało mi się przyprowadzić autokar ludzi, żeby opowiedziała o Kutach, których nie ma. Cały autokar ludzi mógł pomieścić jej mały domek, a ona chciała nas wszystkich ugościć, bo miała dużo orzechów z jesieni. Do Pani Tosi chodziło się z Martą i Niną. Potem zaprowadziłam tam Michała, który nie wiadomo dlaczego właśnie wczoraj wspominał panią Tosię i ormiańską kolędę, którą mu śpiewała. 
    A dzisiaj na stronie Fundacji Ormiańskiej jest informacja, że pani Tosia nie żyje. To znaczy, że kolejny świat się skończył. Cały kucki świat. Tosia zmarła, a Kuty będą już tylko zapyziałą mieściną z górą Owidiusza,zniszczonymi willami, pamiątkami po Ormianach, ogromnym kirkutem i resztką mostu. 
    I nikt już nie opowie jak było w gospodzie ormiańskiej przed wojną 1939… tekst:Beata Kost 

    *Tosia nad Czeremoszem*

    Pani Tosiu, proszę opowiedzieć. I Pani Tosia opowiadała nam jak to w Kutach było. W tej ostatniej polskiej miejscowości na dawnej granicy z Rumunią. W Kutach, nazywanych stolicą polskich Ormian. I ona, Antonina Łazarowicz, też pochodziła z rodziny ormiańskiej.

    Kiedy nastąpił koniec tamtego świata Tosia Łazarowicz była małą dziewczynką. Ale pamiętała sporo rzeczy z innego życia i z czasów "granicznych". Nic jeszcze nie wiedziała o polityce, kiedy prezydent Mościcki, premier Składkowski, marszałek Rydz i tylu innych przekraczało most na Czeremoszu. Nie wiedziała o Niemcach, ani o Sowietach. 

    Kilka dni potem, kiedy rozległy się strzały i krzyki od strony kościoła ormiańskiego, pobiegła tam z innymi dziećmi. Zastrzelony polski żołnierz leżał na naczepie ciężarówki, krew rozlewała się tworząc plamę na mundurze i płóciennych workach z chlebem na które się osunął. Tadeusz Dołęga-Mostowicz wiózł chleb dla żołnierzy z piekarni położonej między kościołami polskim i ormiańskim. Strzelali sowieccy żołnierze. Tosia nie wiedziała kim jest Dołęga. I o Znachorze czy profesorze Wilczurze też jeszcze nie słyszała. Ale zapamiętała, kto robił trumnę dla pisarza, który wraz z całym krajem odszedł na drugi brzeg.

    Potem było tylko gorzej. A piekło nastało kiedy po zwykłych Ormian czy Polaków przyszli ich ukraińscy sąsiedzi. Kiedyś poszłyśmy w kierunku Starych Kut i pani Tosia pokazała mi, gdzie stał dom doktor Buzathowej. Zamordowano ją wraz z dziećmi. Ukraińska służąca błagała, aby oddano jej chociaż dzieci. Ale nikt jej nie słuchał. To chyba z jej relacji wiadomo było, że doktor była przygotowana na tę podróż – spokojnie powtarzała: „dzieci, idziemy do tatusia”. 

    Opowieści pani Tosi były nie tylko tragiczne, choć tych o końcu świata było najwięcej. Strasznie chciała, żeby ktoś oprócz niej pamiętał i mówił. Ale nikogo już prawie w Kutach nie było. W kilku domach do których mnie zabierała były same schorowane i stareńkie panie. I wtedy okazało się, że Tosia w Kutach jest ostatnia. 

    Niczego nie potrzebowała, to co dostawała w prezencie od razu oddawała rodzinie. I Karty Polaka też nie chciała, bo całe życie była Polką bez jakiejś karty.

    Dolegały jej różne choroby, ale kiedy czuła się lepiej prowadziła gości na spacer po Kutach. Opowiadała, gdzie kto mieszkał, i o studni przy której straszyło, i historię świąteczną z duchami z kościoła („ale o tym lepiej byś nie mówiła, bo trochę wstyd rozpowiadać takie opowieści”). I śpiewała, bo dużo pieśni pamiętała. Z Tosią można było iść do takiego domu w Kutach (znowu ostatniego), gdzie jej koleżanka, choć nie była Ormianką, ale Ukrainką robiła chorut na gandżabur. Małe chorutowe stożki przygotowane z mielonej natki pietruszki i zsiadłego mleka, ulepione z mielonej masy. Należało je wysuszyć i zetrzeć do ormiańskiego rosołu (gandżaburu). Chorut („daj więcej, - mówi do sąsiadki Tosia, – nie żałuj”) wiozłam potem troskliwie dalej, żeby przekazać jak skarb tym, których rodziny też kiedyś w Kutach mieszkały…

    Do pani Tosi zdarzało mi się przyprowadzić autokar ludzi, żeby opowiedziała o Kutach, których nie ma. Cały autokar ludzi mógł pomieścić jej mały domek, a ona chciała nas wszystkich ugościć, bo miała dużo orzechów z jesieni. Do Pani Tosi chodziło się z Martą i Niną. Potem zaprowadziłam tam Michała, który nie wiadomo dlaczego właśnie wczoraj wspominał panią Tosię i ormiańską kolędę, którą mu śpiewała. 

    A dzisiaj na stronie Fundacji Ormiańskiej jest informacja, że pani Tosia nie żyje. To znaczy, że kolejny świat się skończył. Cały kucki świat. Tosia zmarła, a Kuty będą już tylko zapyziałą mieściną z górą Owidiusza,zniszczonymi willami, pamiątkami po Ormianach, ogromnym kirkutem i resztką mostu. 

    I nikt już nie opowie jak było w gospodzie ormiańskiej przed wojną 1939…

    tekst:Beata Kost 

     

  • Dodano: 2016-11-07

     

    16.11.2016 o godz. 19:00 w Centrum Promocji Kultury (ul. Podskarbińska 2) w Warszawie odbędzie się wernisaż wystawy pt. ORMIAŃSKO POLSKA NATURA. Jest to wystawa Barbary Bieleckiej–Woźniczko(córki Ormianki z Krymu) / Helen Arut(pochodzi z Armenii, urodzona w Giumri) / Anny Muradyan(pochodzi z Armenii),
    obejmująca malarstwo/jedwab/witraż/ceramikę.Wystawa będzie czynna do 30.11.2016.

    16.11.2016 o godz. 19:00 w Centrum Promocji Kultury (ul. Podskarbińska 2) w Warszawie odbędzie się wernisaż wystawy pt. ORMIAŃSKO POLSKA NATURA. Jest to wystawa Barbary Bieleckiej–Woźniczko(córki Ormianki z Krymu) / Helen Arut(pochodzi z Armenii, urodzona w Giumri) / Anny Muradyan(pochodzi z Armenii) obejmująca malarstwo/jedwab/witraż/ceramikę.Wystawa będzie czynna do 30.11.2016.

    Zapraszamy w imieniu organizatorów. 

  • Dodano: 2016-11-05

    Fundacja Armenian Foundation zaprasza 21.11.2016 o godz. 18:00 na spotkanie z p. Krzystzofem Cieślikiem - tłumaczem książki "Listy pachnące tymiankiem" - w poszukiwaniu śladów rodzinnej historii. Książki niezwykłej, brytyjskiej pisarki cypryjskiego pochodzenia - Eve Makis, książki pełnej wzruszeń i tak bardzo prawdziwej w opowieści o ormiańskich losach.

    SPOTKANIE odbędzie się w Mazowieckim Instytucie Kultury w Warszawie ul. Elektoralna 12.

    ZAPRASZAMY 

     

     

     

  • Dodano: 2016-10-30

    Wspomnijmy Jadwigę Zarugiewiczową w rocznicę odsłonięcia Grobu Nieznanego Żolnierza w Warszawie. 
    Spotkajmy się 2 listopada o godz. 18:00 pod tablicą upamiętniającą Jadwigę Zarugiewiczową i jej syna Konstantego Zarugiewicza i zapalmy symboliczne światełko pamięci.
    Jadwiga Zarugiewiczowa urodzona, w Kutach, w rodzinie polskich Ormian była znaną lwowską działaczką społeczną i charytatywną. Jej syn Konstanty, student Politechniki Lwowskiej uczestniczył, w obronie Lwowa, w listopadzie 1918 roku. Poległ w bitwie z bolszewikami pod Zadwórzem, w 1920 roku, a jego ciała nigdy nie odnaleziono. Odznaczony został pośmiertnie krzyżem Virtuti Militari.
    Jadwigę Zarugiewiczową wybrano spośród lwowskich matek, które utraciły synów, w walce za Ojczyznę, symboliczną Matką Nieznanego Żołnierza. Wskazała w 1925 roku na cmentarzu lwowskim, jedną z trzech bezimiennych trumien, która została złożona w Grobie Nieznanego Żołnierza, w Warszawie.

    Wspomnijmy Jadwigę Zarugiewiczową w rocznicę odsłonięcia Grobu Nieznanego Żolnierza w Warszawie. 

    Spotkajmy się 2 listopada o godz. 18:00 pod tablicą upamiętniającą Jadwigę Zarugiewiczową i jej syna Konstantego Zarugiewicza i zapalmy symboliczne światełko pamięci.

    Jadwiga Zarugiewiczowa urodzona, w Kutach, w rodzinie polskich Ormian była znaną lwowską działaczką społeczną i charytatywną. Jej syn Konstanty, student Politechniki Lwowskiej uczestniczył, w obronie Lwowa, w listopadzie 1918 roku. Poległ w bitwie z bolszewikami pod Zadwórzem, w 1920 roku, a jego ciała nigdy nie odnaleziono. Odznaczony został pośmiertnie krzyżem Virtuti Militari.

    Jadwigę Zarugiewiczową wybrano spośród lwowskich matek, które utraciły synów, w walce za Ojczyznę, symboliczną Matką Nieznanego Żołnierza. Wskazała w 1925 roku na cmentarzu lwowskim, jedną z trzech bezimiennych trumien, która została złożona w Grobie Nieznanego Żołnierza, w Warszawie.

  • Dodano: 2016-10-17

     

    28 września miała miejsce premiera ksiązki "Listy pachnące tymiankiem" - w poszukiwaniu śladów rodzinnej historii. Książki niezwykłej, brytyjskiej pisarki cypryjskiego pochodzenia - Eve Makis, książki pełnej wzruszeń i tak bardzo prawdziwej w opowieści o ormiańskich losach. 
     Gdy po śmierci ukochanej babci, Mariam Arakelian, Katerina trzyma w dłoniach starą, drewnianą skrzynkę na przyprawy, pełną pisanych po ormiańsku listów i pamiętników, postanawia za wszelką cenę poznać tajemnice, jakie kryły się w nich przez tyle lat. Rusza więc na Cypr, gdzie cały czas mieszka liczna ormiańska diaspora, by posklejać fragmenty rodzinnej, tragicznej historii. Tam dowiaduje się, jak bardzo życie babci naznaczone było żałobą – po tym jak jej dziecięcym światem zatrzęsła w posadach barbarzyńska rzeź mniejszości ormiańskiej, Mariam traciła kolejno wszystkich, których kochała: ojca, matkę, braci, a wreszcie ukochanego chłopca. Katerinie nie daje jednak spokoju pytanie: czy na pewno wszyscy zginęli? Czy po tylu latach jest chociaż cień szansy na odnalezienie utraconych krewnych? Ta niezwykła i wzruszająca opowieść każe wierzyć, że cuda się zdarzają. A pudełko babci kryje jeszcze niejeden sekret…

    28 września miała miejsce premiera książki "Listy pachnące tymiankiem" - w poszukiwaniu śladów rodzinnej historii. Książki niezwykłej, brytyjskiej pisarki cypryjskiego pochodzenia - Eve Makis, książki pełnej wzruszeń i tak bardzo prawdziwej w opowieści o ormiańskich losach. 

    Już w listopadzie zapraszamy na wieczór autorski z tłumaczem ksiązki - 21 listopada o godz.18:00 w Mazowieckim Instytucie Kultury

    "Gdy po śmierci ukochanej babci, Mariam Arakelian, Katerina trzyma w dłoniach starą, drewnianą skrzynkę na przyprawy, pełną pisanych po ormiańsku listów i pamiętników, postanawia za wszelką cenę poznać tajemnice, jakie kryły się w nich przez tyle lat. Rusza więc na Cypr, gdzie cały czas mieszka liczna ormiańska diaspora, by posklejać fragmenty rodzinnej, tragicznej historii. Tam dowiaduje się, jak bardzo życie babci naznaczone było żałobą – po tym jak jej dziecięcym światem zatrzęsła w posadach barbarzyńska rzeź mniejszości ormiańskiej, Mariam traciła kolejno wszystkich, których kochała: ojca, matkę, braci, a wreszcie ukochanego chłopca. Katerinie nie daje jednak spokoju pytanie: czy na pewno wszyscy zginęli? Czy po tylu latach jest chociaż cień szansy na odnalezienie utraconych krewnych? Ta niezwykła i wzruszająca opowieść każe wierzyć, że cuda się zdarzają. A pudełko babci kryje jeszcze niejeden sekret…"

  • Dodano: 2016-10-17

     

    21 października 2016 (piątek), godz. 19.00 Sala Koncertowa Filharmonii Lubelskiej Lublin — Marii Skłodowskiej-Curie 5
    odbędzie się koncert symfoniczny GENOCYD 2016 – PAMIĘCI ORMIAN - Żalnik prawych i sprawiedliwych

    21 października 2016 (piątek),  o godz. 19.00 w Sali Koncertowej Filharmonii Lubelskiej (ul. Marii Skłodowskiej-Curie 5) odbędzie się koncert symfoniczny GENOCYD 2016 – PAMIĘCI ORMIAN - Żalnik prawych i sprawiedliwych.

  • Dodano: 2016-10-16

     

    Trzecim laureatem Nagrody Czytelników im. Natalii Gorbaniewskiej został rumuński pisarz ormiańskiego pochodzenia Varujan Vosganian. Na jego powieść  „Księga szeptów” w przekładzie Joanny Kornaś-Warwas (Książkowe Klimaty) oddano najwięcej głosów w plebiscycie przeprowadzonym na stronie internetowej Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”.
    - Kultura jest „drogą do Damaszku”, przez którą zostaniemy zbawieni – mówił rumuński pisarz Varujan Vosganian, autor „Księgi szeptów” odbierając Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus 2016, przyznawaną prozaikom z Europy Środkowej przez miasto Wrocław.
    Varujan Vosganian został podwójnym laureatem nagrody. Głosami czytelników otrzymał najpierw Nagrodę im. Natalii Gorbaniewskiej. - Sztuka nie powinna tworzyć wniosków. Wnioski zabijają sztukę. Sztuka jest rodzajem świadectwa i to czytelnicy tworzą wnioski, a każdy kto czyta staje się w pewien sposób pisarzem – mówił autor odbierając nagrodę przyznaną przez czytelników w internetowym głosowaniu.
    Chwilę później jego nazwisko, już jako laureata Nagrody Angelus, ogłosił ze sceny Mykoła Riabczuk, przewodniczący jury. Wcześniej powiedział: - Wybór nie był łatwy, bo w finale znalazło się siedmiu wspaniałych autorów i siedem książek, z których każda zasługuje na nagrodę. Wybraliśmy laureata po długich i trudnych dyskusjach.
    Vosganian, rumuński Ormianin jest autorem „Księgi szeptów”, wydanej przez wrocławskie Książkowe Klimaty w tłumaczeniu Joanny Kornaś-Warwas, która także tego wieczoru odebrała nagrodę dla tłumacza nagrodzonej książki.
    „Księga szeptów”, wyróżniająca się niezwykle misterną konstrukcją, opowiada o ludobójstwie Ormian w 1915 roku, którego dopuścili się Turcy. To nie tylko opis tragedii, ale przede wszystkim upomnienie się o pamięć ofiar. Turcja nigdy nie uznała mordów na Ormianach za ludobójstwo, konsekwentnie władze tureckie zacierały i zacierają ślady tego wydarzenia. Zachowało się niewiele dokumentów na ten temat, ci, którzy przeżyli i byli świadkami odchodzą lub odeszli, w Turcji jest to temat tabu. Vosganian upomina się o zamordowanych wówczas Ormian, a mogło ich być nawet 1,5 miliona. „Księga szeptów” to pierwsza powieść Varujana Vosganiana, który jest nie tylko pisarzem i poetą ale także uznanym ekonomistą i politykiem. Książka ukazała się w 2009 roku i doczekała się już 2 wznowień.
    - Kiedy trzy lata temu po raz pierwszy spotkałem się z Joanną Kornaś-Warwas i zgodziłem się, by przełożyła moją książkę na polski, to jeden z argumentów, którego użyła, przedstawiając ją wydawnictwom, był taki, że książka może zdobyć właśnie nagrodę Angelus – wspominał Varujan Vosganian. - Wierzę, że opisując tragedię o takim wymiarze opisałem wszystkie tragedie tego świata. Wielkie tragedie nie mają jednego języka. W historii śmierć jest pojęciem abstrakcyjnym, wyrażonym cyframi z dużą ilością zer, w literaturze nie ma cyfr, każdy umiera i cierpi za siebie – mówił pisarz odbierając Nagrodę Angelus z rąk Rafała Dutkiewicza, prezydenta Wrocławia. - Jeśli mamy uleczyć ludzkość, to nie będzie to droga przez politykę ani historię, ale przez kulturę. Kultura jest „drogą do Damaszku”, przez którą zostaniemy zbawieni.
    - O ludobójstwie Ormian wiedziałem jeszcze przed swoim urodzeniem – mówił po odebraniu nagrody Varujan Vosganian. - W Rumunii mieszka jedna z najstarszych ormiańskich społeczności w Europie. Pochodzą z niej znaczące dla Rumunii postaci, które odegrały ważną rolę w historii i w społeczeństwie. Wielu Ormian znalazło tu swój dom po rzezi, której dokonali Turcy w 1915 roku. Ja jestem wnukiem ocalonych. Nie było nam łatwo w czasach reżimu Ceaușescu. Nie mogliśmy organizować się ani działać. Byliśmy skupieni wokół naszego kościoła i w ten sposób ocaliliśmy naszą pamięć. Kiedy zasiadałem w rumuńskim parlamencie reprezentowałem nie tylko Rumunów, ale też moją społeczność. Wielu Ormian z Bliskiego Wschodu prosi dziś o azyl w Europie, szukają go także w Rumunii i teraz ja, potomek ormiańskich uchodźców, potwierdzam ich ormiańskie korzenie.
    Varujan Vosganian był w rumuńskim rządzie ministrem finansów: - Kiedyś zapytano mnie o to, którą funkcję uważam za ważniejszą – ministra, czy poety. Odpowiedziałem, że na stanowisku ministra może zastąpić mnie każdy, ale gdybym się nie urodził nie powstałyby moje wiersze.
    Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus przyznaje miasto Wrocław. Laureata wybiera jury w składzie: przewodniczący Mykoła Riabczuk, prof. Stanisław Bereś, Piotr Kępiński, Ryszard Krynicki, Tomasz Łubieński, Krzysztof Masłoń, Justyna Sobolewska, Mirosław Spychalski, prof. Andrzej Zawada. Autor nagrodzonej książki otrzymuje statuetkę projektu Ewy Rossano oraz 150 tysięcy złotych. W przypadku gdy Literacka Nagroda Europy Środkowej Angelus trafia w ręce zagranicznego pisarza, osobną nagrodę za przekład (20 tys. zł) odbiera tłumacz. Funduje ją Wyższa Szkoła Zawodowa im. Angelusa Silesiusa z Wałbrzycha.
    http://www.wroclaw.pl/angelus-2016-varujan-vosganian

    Trzecim laureatem Nagrody Czytelników im. Natalii Gorbaniewskiej został rumuński pisarz ormiańskiego pochodzenia Varujan Vosganian. Na jego powieść  „Księga szeptów” w przekładzie Joanny Kornaś-Warwas (Książkowe Klimaty) oddano najwięcej głosów w plebiscycie przeprowadzonym na stronie internetowej Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”.

sponsorzy i partnerzy:
Materiały publikowane na stronie są własnością Fundacji Armenian Foundation
Kopiowanie bez zgody Fundacji jest zabronione.