Fundacja ormiańska KZKO
Ormianie Polscy
  • Dodano: 2017-01-23

     

    JE Edgar Ghazaryan Abmasador Republiki Armenii w Rzeczypospolitej Polskiej wraz z Fundacją Armenian Foundation mają zaszczyt zaprosić na uroczystość poświęconą Dniu Armii Republiki Armenii
    2 lutego 2017r. (Czwartek) godz. 13.00
     Spotkanie odbędzie w Klubie Dowództwa Garnizonu Warszawa , al. Niepodległości 141a
    W programie:
    Przemówienie Ambasadora Republiki Armenii Jego Ekscelencji Edgara Ghazaryana
    Wystąpienie Przewodniczącego Rady Fundacji Armenian Pana Macieja Bohosiewicza
    Otwarcie wystawy „Ormianie w Służbie Rzeczypospolitej”
    Projekcja filmu dokumentalnego „Ormiańskie Misje Pokojowe”
    Projekcja filmu dokumentalnego „Ormiańska Matka, Jadwiga Zarugiewiczowa – symboliczna Matka Nieznanego Żołnierza”
    Poczęstunek okolicznościowy

    JE Edgar Ghazaryan Abmasador Republiki Armenii w Rzeczypospolitej Polskiej wraz z Fundacją Armenian Foundation mają zaszczyt zaprosić na uroczystość poświęconą Dniu Armii Republiki Armenii.

    Spotkanie odbędzie 2 lutego 2017r. (Czwartek) o godz. 13.00 w Klubie Dowództwa Garnizonu Warszawa , al. Niepodległości 141a. 

    W programie:

    Przemówienie Ambasadora Republiki Armenii Jego Ekscelencji Edgara Ghazaryana

    Wystąpienie Przewodniczącego Rady Fundacji Armenian Pana Macieja Bohosiewicza

    Otwarcie wystawy „Ormianie w Służbie Rzeczypospolitej”

    Projekcja filmu dokumentalnego „Ormiańskie Misje Pokojowe”

    Projekcja filmu dokumentalnego „Ormiańska Matka, Jadwiga Zarugiewiczowa – symboliczna Matka Nieznanego Żołnierza”

    Poczęstunek okolicznościowy

  • Dodano: 2017-01-18

     

    Izba Gospodarcza Polska - Armenia wraz z Fundacją Ormiańską - Armenian Foundation mają zaszczyt zaprosić Państwa na V Bal Ormiański - tym razem zapraszamy w strojach ormiańskich lub z elementami ormiańskimi. W ten sposób chcielibyśmy upamietnic 650 letnią obecność Ormian na teenie Rzeczypospolitej. 
    Wracamy do pięknej, przedwojennej tradycji Ormiańskich Bali organizowanych we Lwowie i Warszawie. Bawić będziemy się przy dźwiękach muzyki ormiańskiej i polskiej 16 stycznia 2016 w JM HOTELU W WARSZAWIE UL. GRZYBOWSKA 45 - rozpoczęcie Balu o godz.20:00. 
    W programie m.in konkurs na najciekawszą strój.
    Komitet organizacyjny prosi o dokonywanie imiennej rezerwacji telefonicznie(tel.696586108)lub mailowo(sekretariat@fundacjaormianska.pl)
    wstęp 60PLN/os

    Izba Gospodarcza Polska - Armenia wraz z Fundacją Ormiańską - Armenian Foundation mają zaszczyt zaprosić Państwa na V Bal Ormiański - tym razem zapraszamy w strojach ormiańskich lub z elementami ormiańskimi. W ten sposób chcielibyśmy upamietnic 650 letnią obecność Ormian na terenie Rzeczypospolitej. 

    Wracamy do pięknej, przedwojennej tradycji Ormiańskich Bali organizowanych we Lwowie i Warszawie. Bawić będziemy się przy dźwiękach muzyki ormiańskiej i polskiej 21 stycznia 2017 w JM HOTELU W WARSZAWIE UL. GRZYBOWSKA 45 - rozpoczęcie Balu o godz.20:00. 

    W programie m.in konkurs na najciekawszą strój.

    Komitet organizacyjny prosi o dokonywanie imiennej rezerwacji telefonicznie(tel.696586108)lub mailowo(sekretariat@fundacjaormianska.pl)

    wstęp 60PLN/os

     

    Լեհաստան - Հայաստան տնտեսական պալատը և Հայկական հիմնադրամը պատիվ ունեն հրավիրելու Ձեզ V-րդ Հայկական Պարահանդեսին։ Այս անգամ մեր մասնակիցներին սպասում ենք հայկական տարազներով կամ հայկական այլ պարագաներով։ Այդկերպ ցանկանում ենք նշել Ռեչպոսպոլիտայի տարածքում հայ համայնքի ստեղծման 650 ամյակը։ Վերադառնում ենք գեղեցիկ մինչպատերազմյան ավանդույթին` Վարշավայում եվ Լվովում կազմակերպվող հայկական պարահանդեսներին: 2017թ. հունվարի 21 -ին ՋՄ հյուրանոցում (Վարշավա, Գժիբովսկա փ․45) պարելու ենք հայկական երժշտության ներքո, սկիզբը՝ 20:00-ին: Երեկոյի ընթացքում անց է կացվելու ամենահետաքրքիր զգեստի մրցույթ։ 

    Կազմակերպչական կոմիտեն հրավիրում է բոլոր ցանկացող մասնակիցներին անվանական ամրագրում կատարել, զանգահարելով`696586108 կամ գրելով` sekretariat@fundacjaormianska.pl էլ-փոստին: 

    ՄՈՒՏՔԻ ԱՐԺԵՔԸ` 60 ԶԼՈՏԻ

  • Dodano: 2017-01-09

     

    W dniu dzisiejszym, 9 stycznia 2017, zmarła Pani Teresa Abrahamowicz.
    Pani Teresa urodziła się w 1938 r. w Kutach. Ormianinem był Jej ojciec, którego matka Maria Abrahamowicz także urodziła się w Kutach. W 1943 r. podczas napadu Ukraińców z całą rodziną uciekli do kościoła, a w tym czasie Ukraińcy podpalili ich domy. W nocy Pani Teresa z mamą wyszła w góry skąd obserwowały palący się dom ich i babci. Po wojnie z rodzicami, siostrą i bratem osiedliła się w Złotoryi. Była wieloletnią nauczycielką w Szkole Podstawowej nr 3 w Złotoryi. Pokój Jej duszy.

    W dniu dzisiejszym, 9 stycznia 2017, zmarła Pani Teresa Abrahamowicz.

  • Dodano: 2016-12-29

     

    Fundacja Armenian Foundation zaprasza na doroczne spotkanie opłatkowe, 14 stycznia o godz. 12:00 w gościnnych progach Muzeum Niepodległości - X Pawilon Cytadeli Warszawskiej ul. Skazańców.
    W programie:
    - Powitanie Gości
    - Projekcja filmu "Ormiańska Matka.Jadwiga Zarugiewiczowa - symboliczna matka Nieznanego Żołnierza (producent Fundacja Armenian Foundation)
    - Opłatek Ormiański i wpólne kolędowanie 

    Fundacja Armenian Foundation zaprasza na doroczne spotkanie opłatkowe, 14 stycznia o godz. 12:00 w gościnnych progach Muzeum Niepodległości - X Pawilon Cytadeli Warszawskiej ul. Skazańców 25.

    W programie:

    - Powitanie Gości

    - Projekcja filmu "Ormiańska Matka, Jadwiga Zarugiewiczowa - symboliczna matka Nieznanego Żołnierza (producent Fundacja Armenian Foundation)

    - Opłatek Ormiański i wspólne kolędowanie 

    ZAPRASZAMY

  • Dodano: 2016-12-02

     

    Muzeum Dialogu Kultur w Kielcach -  oddział Muzeum Narodowego w Kielcach zaprasza 6 grudnia 2016 roku na wernisaż wystawy „Warsztat ormiański – kunszt detalu”.
    Tym milsza jest to dla mnie wiadomość, że w Muzeum pojawia się tematyka ormiańska, gdyż to właśnie mój dziadek GRZEGORZ AXENTOWICZ od 1936 roku stał na czele Komitetu Wykonawczego Budowy Muzeum Świętokrzyskiego w Kielcach. W maju 1939 roku Rada Miejska podjęła decyzję o bezpłatnym przekazaniu placu na folwarku Psiarnia dla Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego pod budowę Muzeum Świętokrzyskiego. Plany budowy muzeum przerwał wybuch II wojny światowej.
    INFORMACJA o wystawie:
    Przedmioty, które Ormianie przywozili ze Wschodu lub wytwarzali w Polsce, są wysokiej próby. To głównie dzięki ich działalności mówimy o orientalizacji kultury polskiej w dobie nowożytnej. Ekspozycja stawia sobie za cel ukazanie przykładów sztuki i rzemiosła ormiańskiego, z akcentem na detal i jego oryginalność. Dotyczy to zarówno iluminatorstwa ksiąg i piśmiennictwa w ormiańskim alfabecie, ornamentyki chaczkarów – krzyży kamiennych, wzornictwa tkanin oraz zdobnictwa broni. W motywach stosowanych przez Ormian dopatrujemy się wzorców mających źródła w Armenii, Persji czy starożytnych kulturach Bliskiego Wschodu. To bogaty świat symboli i sztuki, która oddziaływała również na kulturę polską.
    Wystawa będzie oparta na zbiorach własnych oraz użyczonych. Zaprezentowana zostanie broń biała wytwarzana w warsztatach Ormian lwowskich, pasy kontuszowe z podwarszawskiej manufaktury Paschalisa Jakubowicza, przedmioty liturgiczne, kobierce oraz księgi – także takie, które nie były wcześniej eksponowane w muzeach.
    Ekspozycja będzie prezentowana do 12 marca 2017 roku.

    Muzeum Dialogu Kultur w Kielcach -  oddział Muzeum Narodowego w Kielcach, zaprasza 6 grudnia 2016 roku na wernisaż wystawy „Warsztat ormiański – kunszt detalu”.

    Tym milsza jest to dla mnie wiadomość, że w Muzeum pojawia się tematyka ormiańska, gdyż to właśnie mój dziadek GRZEGORZ AXENTOWICZ od 1936 roku stał na czele Komitetu Wykonawczego Budowy Muzeum Świętokrzyskiego w Kielcach. W maju 1939 roku Rada Miejska podjęła decyzję o bezpłatnym przekazaniu placu na folwarku Psiarnia dla Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego pod budowę Muzeum Świętokrzyskiego. Plany budowy muzeum przerwał wybuch II wojny światowej.

    INFORMACJA o wystawie:

    Przedmioty, które Ormianie przywozili ze Wschodu lub wytwarzali w Polsce, są wysokiej próby. To głównie dzięki ich działalności mówimy o orientalizacji kultury polskiej w dobie nowożytnej. Ekspozycja stawia sobie za cel ukazanie przykładów sztuki i rzemiosła ormiańskiego, z akcentem na detal i jego oryginalność. Dotyczy to zarówno iluminatorstwa ksiąg i piśmiennictwa w ormiańskim alfabecie, ornamentyki chaczkarów – krzyży kamiennych, wzornictwa tkanin oraz zdobnictwa broni. W motywach stosowanych przez Ormian dopatrujemy się wzorców mających źródła w Armenii, Persji czy starożytnych kulturach Bliskiego Wschodu. To bogaty świat symboli i sztuki, która oddziaływała również na kulturę polską.

    Wystawa będzie oparta na zbiorach własnych oraz użyczonych. Zaprezentowana zostanie broń biała wytwarzana w warsztatach Ormian lwowskich, pasy kontuszowe z podwarszawskiej manufaktury Paschalisa Jakubowicza, przedmioty liturgiczne, kobierce oraz księgi – także takie, które nie były wcześniej eksponowane w muzeach.

    Ekspozycja będzie prezentowana do 12 marca 2017 roku.

  • Dodano: 2016-11-13

     

    *Tosia nad Czeremoszem*
    Pani Tosiu, proszę opowiedzieć. I Pani Tosia opowiadała nam jak to w Kutach było. W tej ostatniej polskiej miejscowości na dawnej granicy z Rumunią. W Kutach, nazywanych stolicą polskich Ormian. I ona, Antonina Łazarowicz, też pochodziła z rodziny ormiańskiej.
    Kiedy nastąpił koniec tamtego świata Tosia Łazarowicz była małą dziewczynką. Ale pamiętała sporo rzeczy z innego życia i z czasów "granicznych". Nic jeszcze nie wiedziała o polityce, kiedy prezydent Mościcki, premier Składkowski, marszałek Rydz i tylu innych przekraczało most na Czeremoszu. Nie wiedziała o Niemcach, ani o Sowietach. 
    Kilka dni potem, kiedy rozległy się strzały i krzyki od strony kościoła ormiańskiego, pobiegła tam z innymi dziećmi. Zastrzelony polski żołnierz leżał na naczepie ciężarówki, krew rozlewała się tworząc plamę na mundurze i płóciennych workach z chlebem na które się osunął. Tadeusz Dołęga-Mostowicz wiózł chleb dla żołnierzy z piekarni położonej między kościołami polskim i ormiańskim. Strzelali sowieccy żołnierze. Tosia nie wiedziała kim jest Dołęga. I o Znachorze czy profesorze Wilczurze też jeszcze nie słyszała. Ale zapamiętała, kto robił trumnę dla pisarza, który wraz z całym krajem odszedł na drugi brzeg.
    Potem było tylko gorzej. A piekło nastało kiedy po zwykłych Ormian czy Polaków przyszli ich ukraińscy sąsiedzi. Kiedyś poszłyśmy w kierunku Starych Kut i pani Tosia pokazała mi, gdzie stał dom doktor Buzathowej. Zamordowano ją wraz z dziećmi. Ukraińska służąca błagała, aby oddano jej chociaż dzieci. Ale nikt jej nie słuchał. To chyba z jej relacji wiadomo było, że doktor była przygotowana na tę podróż – spokojnie powtarzała: „dzieci, idziemy do tatusia”. 
    Opowieści pani Tosi były nie tylko tragiczne, choć tych o końcu świata było najwięcej. Strasznie chciała, żeby ktoś oprócz niej pamiętał i mówił. Ale nikogo już prawie w Kutach nie było. W kilku domach do których mnie zabierała były same schorowane i stareńkie panie. I wtedy okazało się, że Tosia w Kutach jest ostatnia. 
    Niczego nie potrzebowała, to co dostawała w prezencie od razu oddawała rodzinie. I Karty Polaka też nie chciała, bo całe życie była Polką bez jakiejś karty.
    Dolegały jej różne choroby, ale kiedy czuła się lepiej prowadziła gości na spacer po Kutach. Opowiadała, gdzie kto mieszkał, i o studni przy której straszyło, i historię świąteczną z duchami z kościoła („ale o tym lepiej byś nie mówiła, bo trochę wstyd rozpowiadać takie opowieści”). I śpiewała, bo dużo pieśni pamiętała. Z Tosią można było iść do takiego domu w Kutach (znowu ostatniego), gdzie jej koleżanka, choć nie była Ormianką, ale Ukrainką robiła chorut na gandżabur. Małe chorutowe stożki przygotowane z mielonej natki pietruszki i zsiadłego mleka, ulepione z mielonej masy. Należało je wysuszyć i zetrzeć do ormiańskiego rosołu (gandżaburu). Chorut („daj więcej, - mówi do sąsiadki Tosia, – nie żałuj”) wiozłam potem troskliwie dalej, żeby przekazać jak skarb tym, których rodziny też kiedyś w Kutach mieszkały…
    Do pani Tosi zdarzało mi się przyprowadzić autokar ludzi, żeby opowiedziała o Kutach, których nie ma. Cały autokar ludzi mógł pomieścić jej mały domek, a ona chciała nas wszystkich ugościć, bo miała dużo orzechów z jesieni. Do Pani Tosi chodziło się z Martą i Niną. Potem zaprowadziłam tam Michała, który nie wiadomo dlaczego właśnie wczoraj wspominał panią Tosię i ormiańską kolędę, którą mu śpiewała. 
    A dzisiaj na stronie Fundacji Ormiańskiej jest informacja, że pani Tosia nie żyje. To znaczy, że kolejny świat się skończył. Cały kucki świat. Tosia zmarła, a Kuty będą już tylko zapyziałą mieściną z górą Owidiusza,zniszczonymi willami, pamiątkami po Ormianach, ogromnym kirkutem i resztką mostu. 
    I nikt już nie opowie jak było w gospodzie ormiańskiej przed wojną 1939… tekst:Beata Kost 

    *Tosia nad Czeremoszem*

    Pani Tosiu, proszę opowiedzieć. I Pani Tosia opowiadała nam jak to w Kutach było. W tej ostatniej polskiej miejscowości na dawnej granicy z Rumunią. W Kutach, nazywanych stolicą polskich Ormian. I ona, Antonina Łazarowicz, też pochodziła z rodziny ormiańskiej.

    Kiedy nastąpił koniec tamtego świata Tosia Łazarowicz była małą dziewczynką. Ale pamiętała sporo rzeczy z innego życia i z czasów "granicznych". Nic jeszcze nie wiedziała o polityce, kiedy prezydent Mościcki, premier Składkowski, marszałek Rydz i tylu innych przekraczało most na Czeremoszu. Nie wiedziała o Niemcach, ani o Sowietach. 

    Kilka dni potem, kiedy rozległy się strzały i krzyki od strony kościoła ormiańskiego, pobiegła tam z innymi dziećmi. Zastrzelony polski żołnierz leżał na naczepie ciężarówki, krew rozlewała się tworząc plamę na mundurze i płóciennych workach z chlebem na które się osunął. Tadeusz Dołęga-Mostowicz wiózł chleb dla żołnierzy z piekarni położonej między kościołami polskim i ormiańskim. Strzelali sowieccy żołnierze. Tosia nie wiedziała kim jest Dołęga. I o Znachorze czy profesorze Wilczurze też jeszcze nie słyszała. Ale zapamiętała, kto robił trumnę dla pisarza, który wraz z całym krajem odszedł na drugi brzeg.

    Potem było tylko gorzej. A piekło nastało kiedy po zwykłych Ormian czy Polaków przyszli ich ukraińscy sąsiedzi. Kiedyś poszłyśmy w kierunku Starych Kut i pani Tosia pokazała mi, gdzie stał dom doktor Buzathowej. Zamordowano ją wraz z dziećmi. Ukraińska służąca błagała, aby oddano jej chociaż dzieci. Ale nikt jej nie słuchał. To chyba z jej relacji wiadomo było, że doktor była przygotowana na tę podróż – spokojnie powtarzała: „dzieci, idziemy do tatusia”. 

    Opowieści pani Tosi były nie tylko tragiczne, choć tych o końcu świata było najwięcej. Strasznie chciała, żeby ktoś oprócz niej pamiętał i mówił. Ale nikogo już prawie w Kutach nie było. W kilku domach do których mnie zabierała były same schorowane i stareńkie panie. I wtedy okazało się, że Tosia w Kutach jest ostatnia. 

    Niczego nie potrzebowała, to co dostawała w prezencie od razu oddawała rodzinie. I Karty Polaka też nie chciała, bo całe życie była Polką bez jakiejś karty.

    Dolegały jej różne choroby, ale kiedy czuła się lepiej prowadziła gości na spacer po Kutach. Opowiadała, gdzie kto mieszkał, i o studni przy której straszyło, i historię świąteczną z duchami z kościoła („ale o tym lepiej byś nie mówiła, bo trochę wstyd rozpowiadać takie opowieści”). I śpiewała, bo dużo pieśni pamiętała. Z Tosią można było iść do takiego domu w Kutach (znowu ostatniego), gdzie jej koleżanka, choć nie była Ormianką, ale Ukrainką robiła chorut na gandżabur. Małe chorutowe stożki przygotowane z mielonej natki pietruszki i zsiadłego mleka, ulepione z mielonej masy. Należało je wysuszyć i zetrzeć do ormiańskiego rosołu (gandżaburu). Chorut („daj więcej, - mówi do sąsiadki Tosia, – nie żałuj”) wiozłam potem troskliwie dalej, żeby przekazać jak skarb tym, których rodziny też kiedyś w Kutach mieszkały…

    Do pani Tosi zdarzało mi się przyprowadzić autokar ludzi, żeby opowiedziała o Kutach, których nie ma. Cały autokar ludzi mógł pomieścić jej mały domek, a ona chciała nas wszystkich ugościć, bo miała dużo orzechów z jesieni. Do Pani Tosi chodziło się z Martą i Niną. Potem zaprowadziłam tam Michała, który nie wiadomo dlaczego właśnie wczoraj wspominał panią Tosię i ormiańską kolędę, którą mu śpiewała. 

    A dzisiaj na stronie Fundacji Ormiańskiej jest informacja, że pani Tosia nie żyje. To znaczy, że kolejny świat się skończył. Cały kucki świat. Tosia zmarła, a Kuty będą już tylko zapyziałą mieściną z górą Owidiusza,zniszczonymi willami, pamiątkami po Ormianach, ogromnym kirkutem i resztką mostu. 

    I nikt już nie opowie jak było w gospodzie ormiańskiej przed wojną 1939…

    tekst:Beata Kost 

     

  • Dodano: 2016-10-30

    Wspomnijmy Jadwigę Zarugiewiczową w rocznicę odsłonięcia Grobu Nieznanego Żolnierza w Warszawie. 
    Spotkajmy się 2 listopada o godz. 18:00 pod tablicą upamiętniającą Jadwigę Zarugiewiczową i jej syna Konstantego Zarugiewicza i zapalmy symboliczne światełko pamięci.
    Jadwiga Zarugiewiczowa urodzona, w Kutach, w rodzinie polskich Ormian była znaną lwowską działaczką społeczną i charytatywną. Jej syn Konstanty, student Politechniki Lwowskiej uczestniczył, w obronie Lwowa, w listopadzie 1918 roku. Poległ w bitwie z bolszewikami pod Zadwórzem, w 1920 roku, a jego ciała nigdy nie odnaleziono. Odznaczony został pośmiertnie krzyżem Virtuti Militari.
    Jadwigę Zarugiewiczową wybrano spośród lwowskich matek, które utraciły synów, w walce za Ojczyznę, symboliczną Matką Nieznanego Żołnierza. Wskazała w 1925 roku na cmentarzu lwowskim, jedną z trzech bezimiennych trumien, która została złożona w Grobie Nieznanego Żołnierza, w Warszawie.

    Wspomnijmy Jadwigę Zarugiewiczową w rocznicę odsłonięcia Grobu Nieznanego Żolnierza w Warszawie. 

    Spotkajmy się 2 listopada o godz. 18:00 pod tablicą upamiętniającą Jadwigę Zarugiewiczową i jej syna Konstantego Zarugiewicza i zapalmy symboliczne światełko pamięci.

    Jadwiga Zarugiewiczowa urodzona, w Kutach, w rodzinie polskich Ormian była znaną lwowską działaczką społeczną i charytatywną. Jej syn Konstanty, student Politechniki Lwowskiej uczestniczył, w obronie Lwowa, w listopadzie 1918 roku. Poległ w bitwie z bolszewikami pod Zadwórzem, w 1920 roku, a jego ciała nigdy nie odnaleziono. Odznaczony został pośmiertnie krzyżem Virtuti Militari.

    Jadwigę Zarugiewiczową wybrano spośród lwowskich matek, które utraciły synów, w walce za Ojczyznę, symboliczną Matką Nieznanego Żołnierza. Wskazała w 1925 roku na cmentarzu lwowskim, jedną z trzech bezimiennych trumien, która została złożona w Grobie Nieznanego Żołnierza, w Warszawie.

  • Dodano: 2016-10-14

     

    Komisja powstała formalnie na mocy uchwały Sejmu z 14 października 1773. Przejęła dawne majątki skasowanego zakonu jezuitów. Głównym inicjatorem i architektem powstania Komisji był ksiądz Hugo Kołłątaj. Do najbardziej zasłużonych "ekspertów" zalicza się m.in Grzegorza Piramowicza - pochodzącego z ormiańskiej rodziny kupieckiej.
    Urodził się we Lwowie 25 listopada 1735. Ojciec Jakub był tytularnym sekretarzem królewskim, a matka Anna z Nikorowiczów też pochodziła z rodziny ormiańskiej. Rodzina była liczna, a Grzegorz był najstarszym z jedenaściorga dzieci. Edukację rozpoczął w kolegium jezuickim we Lwowie, a po jego ukończeniu zdecydował się wstąpić do zakonu jezuitów. Nowicjat zakonny rozpoczął w 1754 roku w Krakowie i po trzech latach został skierowany do Jurowic nad Prypecią, gdzie przebywał do 1759 roku. Od roku szkolnego 1759/60 rozpoczął wykłady z poetyki w kolegium w Łucku, a następnie, po roku powrócił do Lwowa, gdzie odprawił prymicje. W okresie pobytu we Lwowie nawiązał szereg kontaktów z osobami, których wpływ odegrał istotną rolę w jego dalszej działalności. Poznał wówczas rodzinę Jabłonowskich, Wacława Rzewuskiego i rodzinę Potockich. Opieka nad dziećmi kasztelana lwowskiego Józefa Potockiego, po jego śmierci, zadecydowała o jego wyborze na nauczyciela i wychowawcę w czasie ich pobytu we Włoszech. Został więc wychowawcą, ale na tyle cenionym, że jezuici włoscy powierzyli mu katedrę teologii moralnej w kolegium w Rzymie. W Rzymie Piramowicz złożył ostatnie śluby zakonne i w 1770 roku powrócił do Polski, gdzie podjął pracę nauczycielską w kolegium lwowskim. Po dwóch latach wyjechał ze Lwowa do Spaa w Belgii, a następnie od 1773 osiadł na stałe w Warszawie. Przyjaźń z Ignacym Potockim otworzyła mu drogę do Komisji Edukacji Narodowej. Początkowo wypełniał jego polecenia jako sekretarz Komisji, a potem wszedł do Komisji jako jej pracownik. 
    7 czerwca 1775 r . otrzymał od Ignacego Potockiego probostwo w Kurowie pod Puławami, które stało się jego ośrodkiem domowym. Tu sprowadził matkę i rodzeństwo. Od tej pory dzielił czas pomiędzy Warszawą, gdzie pełnił funkcję sekretarza Towarzystwa do ksiąg elementarnych, a probostwem w Kurowie. Pomocnymi w sprawowaniu obowiązków duszpasterskich okazali się dwaj jego bracia Andrzej i Stanisław, również pozostający w stanie duchownym. Towarzysząc w 1779 roku w podróży żonie Ignacego Potockiego Elżbiecie z Lubomirskich, Piramowicz zatrzymał się w Krakowie, gdzie w Akademii Krakowskiej został promowany na doktora prawa i teologii. Kolejnymi etapami podróży do Włoch były Czechy i Austria. Słaby stan zdrowia doprowadza go w końcu do zasadniczej decyzji i od 1787 roku ustępuje z Towarzystwa do ksiąg elementarnych i obdarzony dożywotnią pensją pozostaje w Kurowie. Po III rozbiorze Polski / 1795 r. / w 1797 r. został wraz z Ignacym Potockim internowany przez władze austriackie i osadzony w więzieniu. Po opuszczeniu więzienia został proboszczem w Międzyrzeczu Podlaskim gdzie zmarł  14 listopada 1801. Następcą ks. Grzegorza Piramowicza na probostwie w Kurowie był jego brat ks. Stanisław Piramowicz. 
    Po śmierci ciało Grzegorza Piramowicza przewieziono do Kurowa i pochowano obok matki w krypcie pod prezbiterium. 
    Ksiądz Grzegorz Piramowicz był związany z Kurowem przez kilkadziesiąt lat. Tu, w budynku obecnie zajmowanym przez bibliotekę i muzeum imienia duchownego, mieściła się, założona przez niego, pierwsza w okolicy szkoła elementarna. 
    Na budynku kościoła w Kurowie znajdują się dwie tablice poświęcone pamięci Grzegorza Piramowicza i Jego matki Anny z Nikorowiczów. 
    W sierpniu br. szczątki księdza Grzegorza Piramowicza archeolodzy odnaleźli podczas remontu posadzki w kurowskim kościele pod wezwaniem św. Michała Archanioła.  Po zdjęciu starej posadzki odkryto trzy krypty i fundamenty kościoła z XVI wieku. Jedna z nich - z trumnami księdza Grzegorza Piramowicza i jego matki - ma być udostępniona zwiedzającym. 

    Komisja powstała formalnie na mocy uchwały Sejmu z 14 października 1773. Głównym inicjatorem i architektem powstania Komisji był ksiądz Hugo Kołłątaj, zaś do najbardziej zasłużonych "ekspertów" zalicza się m.in Grzegorza Piramowicza - pochodzącego z ormiańskiej rodziny kupieckiej.

  • Dodano: 2016-10-04

     

    Dzień Ormiański zorganizowany przez Panią Janinę Kordys - Dyrektora Biblioteki w Oławie we współpracy z Fundacją Ormiańską Armenian Foundation - Հայկական Հիմնադրամ z Warszawy był pięknym i ważnym wydarzeniem dla miasta. Bardzo ciekawy program z udziałem honorowego gościa JE Edgara Ghazaryana, Ambasadora Republiki Armenii w Polsce oraz wykładowców: dr Renaty Król- Mazur, Marty Axentowicz- Bohosiewicz i  Macieja Bohosiewicza, zgromadził dużą grupę Ormian z Oławy, Wrocławia, Krakowa i Zakopanego. Jestem pod wrażeniem również pięknej gry na duduku p. Hovika Hovanisyana, który wyczarował cudowną atmosferę. Oprócz duchowych doznań było również coś dla ciała, czyli ormiańskie przysmaki z gandżaburem (zupą chorutową) na czele. Zwieńczeniem dnia była Msza św. sprawowana przez ks. Tadeusza Isakowicza- Zaleskiego. 
    Wspaniały dzień, znakomita organizacja, dużo wartościowej wiedzy o Ormianach w Polsce, tego oprócz wykładów, dostarczać będzie wystawa ,, Ormianie w służbie Rzeczypospolitej"przygotowana przez Fundację Armenian Foundation, do 15 listopada w Bibliotece Koronka w Oławie. 
    Dla mnie osobiście i mojej rodziny było to duże przeżycie emocjonalne, okazja do spotkania z ormiańskimi ziomkami i wzbogacenia wiedzy o polskich Ormianach. Gratuluję organizatorom udanej, ciekawej i bardzo potrzebnej w Oławie imprezy.
    Blandyna Rosół - Niemirowska

    Dzień Ormiański zorganizowany przez Panią Janinę Kordys - Dyrektora Biblioteki w Oławie we współpracy z Fundacją Ormiańską Armenian Foundation - Հայկական Հիմնադրամ z Warszawy był pięknym i ważnym wydarzeniem dla miasta. Bardzo ciekawy program z udziałem honorowego gościa JE Edgara Ghazaryana, Ambasadora Republiki Armenii w Polsce oraz wykładowców: dr Renaty Król- Mazur, Marty Axentowicz- Bohosiewicz i  Macieja Bohosiewicza, zgromadził dużą grupę Ormian z Oławy, Wrocławia,Opola,  Krakowa i Zakopanego. W Dniu Ormiańskim uczestniczyła także pani Justyna Matkowska - Pełnomocnik Wojewody Dolnośląskiego do spraw mniejszości narodowych i etnicznych. Jestem pod wrażeniem również pięknej gry na duduku p. Hovika Hovanisyana, który wyczarował cudowną atmosferę. Oprócz duchowych doznań było również coś dla ciała, czyli ormiańskie przysmaki z gandżaburem (zupą chorutową) na czele. Zwieńczeniem dnia była Msza św. ormianskokatolicka sprawowana przez ks. Tadeusza Isakowicza- Zaleskiego.

  • Dodano: 2016-09-14

     

    16 września o godz. 14:00 otwarcie wystawy w Muzeum w Tykocinie przygotowanej przez Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie. Ekspozycja przedstawia malowidła ścienne Jana Henryka Rosena, zdobiące katedrę ormiańską we Lwowie. To jedno z ważniejszych dzieł polskiej sztuki sakralnej okresu międzywojennego, które dotychczas nie doczekało się szerszej prezentacji. Wystawa będzie też okazją poznania wyjątkowości nieznanego szerzej w Polsce ormiańskiego obrządku i kilkusetletnich dziejów Ormian we Lwowie. Oprócz dzieła Rosena i problemów jego konserwacji, pokazane zostaną prace, jakie na rzecz katedry zostały wykonane m.in. przez Józefa Mehoffera.
    http://www.muzeum.bialystok.pl/s,wystawy-czasowe,54.html

    16 września o godz. 14:00 otwarcie wystawy "Katedra Ormiańska we Lwowie i jej twórcy" w Muzeum w Tykocinie przygotowanej przez Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie. Ekspozycja przedstawia malowidła ścienne Jana Henryka Rosena, zdobiące katedrę ormiańską we Lwowie. To jedno z ważniejszych dzieł polskiej sztuki sakralnej okresu międzywojennego, które dotychczas nie doczekało się szerszej prezentacji. Wystawa będzie też okazją poznania wyjątkowości nieznanego szerzej w Polsce ormiańskiego obrządku i kilkusetletnich dziejów Ormian we Lwowie. Oprócz dzieła Rosena i problemów jego konserwacji, pokazane zostaną prace, jakie na rzecz katedry zostały wykonane m.in. przez Józefa Mehoffera.

sponsorzy i partnerzy:
Materiały publikowane na stronie są własnością Fundacji Armenian Foundation
Kopiowanie bez zgody Fundacji jest zabronione.